wtorek, 18 listopada 2008

Zielone korale

Filcowane korale podobały mi się już dawno. Dużo, dużo wcześniej zanim zaczęłam w ogóle myśleć o filcowaniu.
Oczywiście zielone! Pierwsze musiały być zielone. Ale w planie mam jeszcze parę kompletów. A co.




Kulki są twarde. Naprawdę.


A tu na tle wieczornego 'widoku z okna':

13 komentarzy:

  1. Rae, sadystko, teraz Ty zaczynasz! Te kuleczki są takie cudne...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojeje,ale cudne, ale wiosenne!
    Uwielbiam te same odcienie zieleni! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. och! Są piękne i cudnie zielone!
    Dobrze, że mieszkasz tak daleko, bo bym przylazła po nie ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. piękne :) już je zlukałam na zdjęciach u Nulki z Waszego parchatego spotkania, ale tutaj w całej okazałości oszołomiły mnie zupełnie :) ahh.. tyle mięciusich puchatek filcowych w jednym miejscu..

    OdpowiedzUsuń
  5. a komu one do oczu pasują? no komu? hę? czyżby właścicielce? yhyhyhyh

    ekstra są!

    OdpowiedzUsuń
  6. Zielone koraale zielone niczym wiino ... ee ...
    może nie wino, może jak butelka na wino, umówmy się :)
    Ładne, a jak takie twarde jak mówisz to i do samoobrony mogą posłużyć :)

    Się podobają :)

    OdpowiedzUsuń
  7. cudniaste !!! tez przykuły moją uwagę na zdjęciach z parchatej relacji

    OdpowiedzUsuń
  8. cudne - ja na razie mam dwa fioletowe - ale może w końcu powstanie takie piękny naszyjniek :)

    OdpowiedzUsuń
  9. twarde faktycznie - macałam starannie :) śliczne! i ta zieleń...mmm

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetne :) a jak by tak z fioletowymi połączyć, hmmm...

    OdpowiedzUsuń
  11. powinnaś jeszcze dodać,że są pod kolor Twoich oczu :)

    OdpowiedzUsuń
  12. wow, nie dosc ze rewelacyjne to jeszcze zielone!!!
    cuda cuda oglaszaja!!
    a u mnie oglosili co innego wiec zapraszam szybciutko na chwilke do mnie

    OdpowiedzUsuń