Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lift. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lift. Pokaż wszystkie posty

piątek, 28 lutego 2014

Kotki i piórka

Dziś znowu bardzo świeża praca ;) Ale zaległości też postaram się pouzupełniać...

Dzięki Vernon udało mi się zmobilizować i wrócić do grupy liftującej, a że akurat na tapecie był ten piórkowy LO Mony to moja wersja wygląda tak:


U nas piórka kojarzą się tylko z jednym - futrzaki uwielbiają (i niszczą w tempie straszliwym, aż ostatnio zaczęłam je chować i to rozwiązanie ma tylko jedną wadę: w związku z tym, że schowane Utah nie może przynosić ich w zębach jak prosi, żeby się pobawić, a wyglądało to zawsze przekomicznie ;) ).


Piórka oczywiście kolorowane promarkerami - uwielbiam to jak prawie każdy dodatek można sobie dopasować :)


A że kolory wyszły mi Piaskownicowe (ale przypadkiem w zasadzie, dopiero po fakcie się zorientowałam - chociaż wczoraj nawet zerkałam do Piaskownicy, może podświadomie się gdzieś zakodowało ;) ) to leci też tam.

niedziela, 23 czerwca 2013

Liftogra, media i ja ;)

Wbrew pozorom media w pracach wykorzystuję bardzo często - a jeśli do 'mediów' zaliczamy tusze, pisaki wszelakie i preparaty typu Glossy czy perełki w płynie to korzystam a nich _zawsze_, w każdej, ale to każdej pracy ;) Ale i z mgiełek, farbek różnych, preparatów szkliwiąch i innego dobrodziejstwa inwentarza korzystam nagminnie - tyle, że nie zawsze to widać na pierwszy rzut oka ;)
Tym razem jednak widać zdecydowanie ;) Za sprawą kolejnej pracy z Liftogry - czyli cudnego LO Luise:


Zdjęć szczegółów nie będzie, bo wszystkie co do jednego wyszły mi poruszone, co stwierdziłam przed momentem, a o tej porze zdecydowanie nie ma sensu robić powtórki z sesji ;) Za to, jak ktoś był dziś na Krakowskim spotkaniu (dzięki dziewczyny i przede wszystkim Ludko za gościnę) to mógł pomacać ;)

Oryginał wygląda tak (przecudny, prawda? I jeszcze w moich ulubionych kolorach :) ):


A wszystkie prace uczestniczek zabawy można zobaczyć tutaj.

sobota, 15 czerwca 2013

W chuście

Nic nie mówię nawet. Nic, ani słowa. Bo mogłabym powiedzieć za dużo ;) Porządkuję zdjecia z wizyty rodziców, między innymi wykorzystałam młodego nikonową stałkę do pstryknięcia paru zaległych prac. Ten LO poniżej naczekał się na publikację ho ho.. Zgubiłam się już i nie wiem która to z kolei praca z Liftogry. W każdym razie oryginalna praca to LO Mariny.

Pobawiłam się tu trochę w własnoręczne robienie elementów, które występowały w oryginale, a ja nie miałam czegoś, co mogłoby chociażby leżeć na półkach obok w sklepie ;)


Pierwszy raz chyba musiałam przycinać nasycenie zdjęć podczas obróbki :D


Detale i detaliki:



Oryginał, dla porównania i porządku wygląda tak:


A wszystkie prace uczestniczek zabawy można zobaczyć tutaj.

piątek, 10 maja 2013

Liftogra #5

Wywołana do tablicy nadrabiam kolejną zaległość w publikacji liftogrowych LO (bo na blogu zabawy już wisi od jakiegoś czasu). Oryginał to świetna praca Debbi.

Bardzo podoba mi się forma tej pracy, aczkowiek do tematu podeszłam trochę przekornie ;) Dziadek Jerza twierdzi, zachwycając się jego prostymi włoskami (osobiście dość długo się łudziłam, że może będą loki, po tatusiu), że jego NIE DA się rozczochrać - jak widać nie jest to prawda, a poranna fryzura czasem bywa taka, że do południa nie chce się ułożyć za żadne skarby ;) Ale czy to coś zmienia?


Strasznie spodobał mi się pomysł na tło - chociaż przyznam się, że podchodziłam do niego dwa razy, za pierwszym wyszło tak krzywo.... ;) Zamiast rub-onsów tym razem wyruk na folii - to też bardzo fajna sprawa :)
Do tego resztki papierowe w pasujących kolorach i naklejki! (tak, to ciągle na fali wykorzystywania tych dodatków, które kupuję i mi leżą ;) )


I garść guzików, które uwielbiam!


Oryginał, dla porównania wygląda tak:


A wszystkie prace uczestniczek zabawy można zobaczyć tutaj.

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Liftogra #4

Liftogra nr 4 i nasz najnowszy członek rodziny ;) Który co prawda jeszcze z nami nie mieszka... ale to przecież nie szkodzi ;)

Kiedy Kasia przysłała mi to zdjęcie, wiedziałam że MUSZĘ je oscrapować :)

Oryginalny LO, w stylu C&S to praca Almadr. Nawet kolory wyszły mi podobne, chociaż wcale tego nie planowałam, początkowo LO miało być z zupełnie innym zdjęciem i w zielonościach ;) Ale nasz rudzielec jest taki słodki, że chyba zrozumiałe dlaczego nastąpiła zmiana? ;) W zasadzie nawet napisy z oryginału by mi tu pasowały, haha.


Sama z siebie prace w tym stylu robię raczej rzadko, bo zawsze, ale to zawsze wydaje mi się, że jeszcze coś trzeba by dodać. I jak kończę to dodawanie to już nie jest C&S ;D

Detali w zasadzie nie ma co pokazywać, poszalałam sobie z rubonsami (które baardzo lubię od dawna i bardzo boleję nad tym, że tak mało fajnych wzorów jest dostępnych u nas) - wykorzystałam 3 różne zestawy, a napisy są kompletną składanką. Dołożyłam też przestrzenną naklejkę (z naklejkami odwrotnie, kiedyś w ogóle nie lubiłam, a teraz staram się do nich przekonywać :) ). Ot i tyle ;) Szwy udawane oczywiście, bo żeby zmieścić szafkę katalogową wysępioną w bibliotece musiałam pozbyć się stołu... i okazało się właśnie, że nie mam gdzie położyć maszyny do szycia... scrapować na podłodze można, szyć niespecjalnie (chyba, że ktoś umie, to poproszę o instrukcję ;) )


A tu jeszcze oryginalna praca:


A wszystkie prace uczestniczek zabawy można zobaczyć tutaj.

środa, 24 kwietnia 2013

Liftogra #3

Kolejny lift z zabawy w Liftogrę - no, z publikacją jak zwykle poślizg dość znaczny, ale cóż zrobić.

Tym razem również liftowałyśmy rodaczkę - Anię-Brises :) A ja prace Ani bardzo lubię i podziwiam :)


Tym razem starałam się, żeby lift był baaardzo wierny, zmieniłam w zasadzie tylko kolorystykę - i o tym parę słów też napiszę, wszyscy piszą, to czemu nie ja :P

Otóż liftowanie dla mnie jest jednocześnie zabawą i wyzwaniem. Nie wiem jak innym, ale dla mnie lifty, które są dość luźną interpretacją, a w zasadzie nawet ciężko nazwać je liftami, a raczej lekką inspiracją są zazwyczaj bardzo łatwe do zrobienia. Nie, że takich nie robię, zdarza się i tak, i czasem też się przy tym czegoś uczę :) Tym niemniej nie jest to dla mnie duże wyzwanie.

Za to zrobienie takiego mega dokładnego liftu wręcz przeciwnie. I oprócz wyzwania bardzo fajna zabawa. Zabawa na przykład w kombinowanie jak zrobić coś bardzo podobnego z zupełnie innych materiałów. Albo zabawa z stworzenie pracy zupełnie nie w moim stylu (o ile mogłabym powiedzieć, że mam swój styl, co jest lekkim naciągnięciem ;) ). Zabawa w to, jak przy użyciu podobnych materiałów i układu zrobić mimo wszystko 'swoją' pracę.

Przyznam się, że ta praca wywołała we mnie całą burzę emocji, w pewnym momencie stwierdziłam nawet, że nic z tego nie będzie i trzeba zacząć od początku ;) I że chyba takiego dokładnego liftu nie uda mi się zrobić. Ale pokombinowałam trochę i chyba się udało? ;) I z końcowego efektu jestem zadowolona (ze zdjęć za to nie, tak, tak, będę marudzić, aparat w telefonie to nie jest to co Rae lubi najbardziej, bu.)

Dzięki Aniu :)

I jeszcze garsteczka detali :)




A tu jeszcze oryginalna praca:


A wszystkie prace uczestniczek zabawy można zobaczyć tutaj.

niedziela, 7 kwietnia 2013

Liftogra #2

Jak nie urok, to... niefajna przypadłość fizjologiczna ;)

Pogoda, najróżniesze wirusy i alergeny tak dają nam w kość, że w zasadzie od listopada nie pamiętam, żeby była chociaż raz dłuższa niż tydzień przerwa od chorowania któregoś z nas. Jak nie mały to ja, na zmianę. A czasem i mąż do nas dołącza.

Do tego aparat chyba całkiem pożegnał się z tym światem, a na nowy.. no cóż, trochę mi zajmie zebranie takiej kwoty, żeby kupić to co chcę.
Dlatego teraz, niestety, będę Was katować zdjęciami z telefonu, o jakości żałosnej. I nie dam się przekonać, że telefony teraz mają taaaakie super aparaty... Tak, jasne - "w porównaniu..."

W związku z oboma powyższymi powodami totalnie nie mogłam się zmusić do publikacji tu czegokolwiek i zaległości tylko rosły. Na szczęście (dla mnie) i nieszczęście (dla wszystkich tu zaglądających :P) Kasia postanowiła stworzyć grupę liftującą. Niby na fejsbuku, ale udało mi się dołączyć do ekipy :) I teraz co tydzień będę musiała publikować tu różne LO, więc może i inne rzeczy jakoś przypadkiem trafią w końcu ;)

W związku z tym, że dołączyłam chwilę później zaczynam od aktualnego LO, czyli pracy Dziwolonka (ale pierwszy też nadrobie, a co):


Nie licząc faktu, że zredukowałam ilość zdjęć o połowę to, jak zwykle przy takich zabawach, starałam się, żeby lift był dość wierny. Wyszło?


Jerzyk na tym zdjęciu jest taki słodki, bardzo je lubię. Tyle, że oryginalne zdjęcie jest dużo lepsze, eksperymentowałam z ustawieniami drukarki i kolory wyszły bardzo "nie teges", przekłamane, przytłumione. I mimo, że pierwotnie chciałam zachować również kolorystykę oryginału, taką ciepłą i radosną, to zdjęcie wymusiło trochę inną :)


I zbliżenia na dodatki i szczegóły:








Dla porównania i porządku - oryginał wygląda tak:


A wszystkie prace uczestniczek zabawy można zobaczyć tutaj.

piątek, 16 listopada 2012

Morskie opowieści

Mój ostatni, morski album (tak, wiem, to było we wrześniu i nadal jest ostatni...) spodobał się zarówno w "Na strychu" jak i w "Sklepie-ewa" i został wyróżniony w obu wyzwaniach :) W związku z tym miałam ostatnio przyjemność gościć w wyzwaniu na blogu sklepu-ewa. Tematem wyzwania jest zrobienie liftu bardzo ciekawego LO, którego autorką jest Georgia Visacri:


Pierwowzór jest jak widać w wersji digital, ale bez problemu można zrobić również tradycyjną wersję :)


U mnie układ obrócony o 90 stopni, bo zdjęcie mam w pionie.
Tak jak przy poprzednim morskim LO wykorzystałam zimowe papiery ;) Poprzednio z kolekcji "Kolory zimy", teraz z najnowszej "My się zimy nie boimy" ;) Jak widać tylne strony, mimo różnych odcieni niebieskiego, świetnie się ze sobą komponują.


Dla ożywienia użyłam też przedniej strony "Tańca z bombkami". Idealnie też wpasowała mi się tu karta BINGO.


Ćwiek ze statkiem orygialnie miał zupełnie inny obrazek - ale żaba mi tu nie pasowała - akurat płazom słona woda chyba niespecjalnie służy ;) Do tego trochę chlapań, zapomaniany i znaleziony przypadkiem stempelek (i co z tego, że u nas koników morskich nie ma? :P Lubię je i już.).


poniedziałek, 28 maja 2012

Motyle i takie tam

Karteczka dla mamy, była oczywiście - i dziś mogę już pokazać. Tzn mogłam już w sobote, bo dotarła na czas, ale w sobotę byliśmy w Cieszynie i AFK.


Jest to lift, bardzo luźny jak na mnie - bo i układ nie do końca i styl i kolory - pracy Amy Sheffer, czyli aktualna zabawa liftowa w Art-Piaskownicy. Oryginalna karteczka wygląda tak. Pobawiałam się trochę, razem z dziecięciem, w stemplowanie (tylko dwa stemple odbite na koszulce, sprały się), embossing na gorąco, jakieś mgiełki, tusze i takie tam. Bazą jest papier "W ptasich trelach" z kolekcji wiosennej, a konkretniej jego tylna strona. Jak widać mimo takiego maltretowania nic się nie wygięło, a wcale nie był prasowany ;)


Do tego rameczka z wykrojnika również stemplowana i embossingowana (jakieś 4 warstwy bezbarwnego pudru), motylki wycięte z perłowego papieru wizytówkowego i do kompletu para stemplowanych.

Nadrabiam też dziś hurtem (bo w weekend naprawdę się nie dało) zdjęcia na wyzwanie na blogu Uli.


Sobota (chociaż pasowała by też powyższa karteczka ;)) - MAMA



Niedziela: RELAKS



I dzisiejszy temat, czyli JAK SIĘ DZIŚ CZUJESZ:
O tak się czuję, o: