Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pudełka i inne opakowania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pudełka i inne opakowania. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 25 kwietnia 2013

Puszka w alkoholu

Dziś dla odmiany coś innego niż LO (mimo, że mam jeszcze parę z Liftogry w zanadrzu, tak, tak ;) ).

Dla odmiany, czyli puszka, dość przeterminowana, bo robiona na wyzwanie Metalowe na firmowym blogu, a ono było, eee.. tak jakby w lutym ;)
Puszka rzecz jasna nie jest wykonana przeze mnie, jedynie przefarbowana (tuszami alkoholowymi, które kupiłam z 5 lat temu i nie wykorzystałam do tej pory jeszcze ani razu (oprócz testów zaraz po zakupie) - nie, że mi coś w nich nie grało, po prostu nie mogłam się zebrać) i ozdobiona.


Farbowanie wyszło świetnie, bardzo zadowolona jest, te zacieki (specjalnie!) i kolor taki fajnie intensywny! Aż nie wierzyłam, że na zwykłych mosiężnych zębatkach i puszzce po landrynkach tak ładnie wyjdzie.


Pokrywka oklejona na brzegu taśmą washi, a góra to juz totalny misz-masz kwiatkowo-zębatkowy. Lubię takie połączenie :) I w środku oczywiście zamieszkały właśnie zębatki i inne części pozegarkowe :)


Zdjęcia robione jeszcze aparatem... widać różnicę, prawda?

poniedziałek, 10 września 2012

Pudełeczko z różami i foto-wyzwanie

Moja babcia na każde urodziny, imieniny, dzień Babci czy inne święto obowiązkowo musi dostać ode mnie kartkę. Albo coś kartkopodobnego. Nie ma mowy o wysłaniu kupionej gdzieś pocztówki, o nie nie.
Ma tych kartek już, co cóż, łagodnie mówiąc - sporo. Tym razem chciałam wymyślić coś innego i Monika poddała mi pomysł: exploding box! Taki w wersji mini, łatwiejszy do zapakowania.

No i jest - malutki, 7x7x7 cm, z różami i kompozycją kwiatowo-motylkową w środku.


Papier "Bukiety róż" idealnie pasuje do tego typu prac, bo sam w sobie jest tak ozdobny, że nie trzeba wiele, żeby praca wyglądała na bogatą (a takie babcia lubi ;) ).

W środku natomiast ściany pudełka wykleiłam lewą stroną "Plask!", dno prawą stroną - mocna, jasna zieleń bardzo ładnie ożywiła wszystkie te różowości.


Motylki wycięte z papieru "Różem muśnięte", który jest też bazą naszego pudełeczka, "fruwają w powietrzu" na paskach przezroczystej folii.


I jeszcze zbliżenie:


Babcia zachwycona, pokazała wszystkim koleżankom i znajomym, a głowy nie dam czy przypadkiem nieznajomym również. To miłe, jak praca się podoba, prawda? :)

Dziś zaczęło się też kolejne wyzwanie fotograficzne na blogu Uli. W sierpniu nie brałam udziału, bo tematy były wyjątkowo 'nie moje', a do tego padł nam wtedy aparat.
O samym wyzwaniu można poczytać tutaj (klik w obrazek):


Za to tym razem się skusiłam i oto zdjęcie dnia pierwszego:


Dzisiejszym tematem, jak widać na liście powyżej był: Poniedziałek - coś co robimy charakterystycznego w ten dzień.
Cóż, dla mnie poniedziałek nie różni się specjalnie od środy czy piątku, ale za to jest coś, co robię po prostu codziennie rano. To co widać na zdjęciu. Dzienna dawka prochów i woda z cytryną.

środa, 22 sierpnia 2012

Prosiaczek ;)

Prosiaczek. Troszkę wyrośnięty ;)

To kolejna bardzo prosta praca, a do tego raczej z tych szybkich.
Specjalnie dla kumpla, na urodziny, bardzo spersonalizowana, ale wybaczcie - całego tła historycznego tu na blogu przedstawiać nie będę ;)

Cały zestaw prezentowy wyglądał tak:


A sama karteczka, tak:


Mordka prosiaka przestrzenna, dziurki w nosie i oczka wycięte młoteczkami fiskarsowymi.


Karteczka, oprócz kształtu - co już widać na pierwszy rzut oka, nietypowa też z tego względu, że nieotwierana. Za to jak się prosiaka pociągnie za ogon, to wychodzi tag z życzeniami:


piątek, 25 maja 2012

Czerwień po raz kolejny

Dziś na czerwono po raz kolejny. I to podwójnie :) Punkt pierwszy to własnoręcznie wykonana torebka na dziękczynny prezent dla znajomego. Robiona oczywiście w nocy, a bladym świtem wybyła z mieszkania, więc zdjęcia nieszczególne.


Mimo, że zawartość nie była lekka, bo ok 1kg to, jak widać na załączonym obrazku, torbę dało się nieść za uszy bez podtrzymywania dna :)


Stempelek 'Bardzo dziękuję' idealnie mieści się w środku tej rameczki :)



Punkt 2 to oczywiście fotka na wyzwanie na blogu Uli.


Dzisiejszy temat to, jak łatwo się zgadnąć: CZERWONY
Nie mogłam się zdecydować i parę czerwonych fotek zostało pstrykniętych, ale ostatecznie zamieszczę to:


Wiecie jak ciężko jednocześnie puszczać bańki i zrobić zdjęcie w takiej perspektywie? Myślałam, że będzie prościej ;)

środa, 9 listopada 2011

Wiosna w pudełku od zapałek

Na forum scrappassion zakończono właśnie zgłoszenia na konkurs organizowany przez Scrapcafe, którego tematem było wiosenne pudełko z cytatem. Od początku chciałam zrobić shadowboxa, bo chodzi po mnie już dawno, ale jakoś nie mogłam się pozbierać. Dzięki pracy Moriony, niesamowicie kolorowej i dającej kopa energetycznego, czyli zupełnie innej niż moja :D udało się zmobilizować i na zdążyć (na ostatnią chwilę co prawda).

Mi wiosna kojarzy się z przebiśniegami. Koniec i kropka. Jest biało-zielona, z drobnymi, dopiero co wypuszczonymi pąkami i listkami. Do tego ptaszki zaczynające ćwierkać (czy co tam robią ;) ).

I wszystko w wersji mini, bo oprócz shadowboxa chodzą też po mnie pudełka od zapałek. Okazało się jednak, że zapałki, z racji posiadania kuchenki z iskrownikiem, są w domu towarem deficytowym, pudełek też w związku z tym brakuje i musiałam zrobić sobie sama. Z tekturki. Jest ciut większe niż standardowe zapałczane, bo mierzy 5x7x2 cm.


Zewnętrzna część (jak się to nazywa w przypadku pudełka zapałczanego? przecież nie wieczko, hmm?) została postemplowana, zembossingowana, na to psiknięty dość obficie Glimmer Chalk, znowu stemple i znowu embossing, potem dwa Glimmer Misty...


Stempel z cytatem okalają listki nastemplowane Magikiem i posypane aksamitem w proszku (Magik się nie sprawdza, nie wiem, może trzeba jednak zainwestować w ten klej w poduszce?) Wybaczcie zdjęcie, ale chciałam uchwycić ten połysk i trójwymiar i tylko tak ten efekt jest w miarę widoczny.


Otwieramy:




W środku, cała istota 'mojej' wiosny. Warstw jest chyba 6 (3 ptaszki i 3 pęki przebiśniegów), każda na innej głębokości, klejone na paskach ciętych z przezroczystej folii.




Ot i tyle :) Pudełeczko oklejone kraciastym papierem w kolorze, który kocham, przebiśniegi powycinane z papieru w krokusy ;) A ptaszki z Webstera w rozmiarze mini (15x15)

sobota, 9 lipca 2011

Jeszcze bardziej słodko

Rok z małym okładem temu żenił się brat mojego męża i z okazji tego ślubu robiłam takie pudełko z tortem.
Dwa tygodnie temu żenił się z kolei brat mój. I oczywiście pudełko z tortem również było :)
Moja nowa bratowa lubi różowy albo raczej, jak sama mówi, przypadkiem w jej otoczeniu znajduje się trochę (albo całkiem sporo) różowych rzeczy ;) Tort też całkiem przypadkiem jest więc różowy ;)
Ogólnie pudełko było niezłym wyzwaniem, bo miałam ze sobą tylko te materiały, które zostały po zlocie, czyli całą masę papieru, odrobinkę stempli, nożyczki i brązowy, zielony i czarny tusz. I klej, na szczęście. Ale nawet maty nie miałam! A cięcie tego bez maty, to nie jest coś, co mogę komukolwiek polecić.

Wyszło tak:












Od wewnętrznej strony pokrywki była jeszcze tulejka na wkładkę z paroma polskimi królami, ale jakoś tak wyszło, że ani ja, ani mój młodszy brat, który też robił fotki tego elementu pudełka akurat nie obfociliśmy - z drugiej strony, nic w tym specjalnie ciekawego ;)

czwartek, 7 lipca 2011

Słodko

Zaległości mam niesamowite, ale postaram się w ciągu najbliższych paru dni nadrobić, z naciskiem na postaram się ;)

Na początek proste pudełeczko-opakowanie na słodkości, które mój mąż własny dostał z okazji 6 rocznicy ślubu (bo 6-ta jest cukrowa ;) ).




Motyle są potraktowane proszkiem do embossingu (takim skrzącym - ale tylko przyklejone, bez podgrzewania) i brokatem, teoretycznie miał to być efekt pocukrzenia i niby na żywo trochę tak wygląda..., napisy to embossing na gorąco, ale niestety biały puder mam tylko zwykły, nie do detali.


A przy okazji pudełeczko było stworzone też na Galeriowe wyzwanie nr 2 - stemplowe, tutaj dokładnie 4 różne stemple są wykorzystane :) (A w wyzwaniu jeszcze przez tydzień można wziąć udział ;) )

niedziela, 6 czerwca 2010

Tort weselny

Z racji tego, że w sobotę mój szwagier się żenił, trzeba było wykonać kartkę (z miejscem na 'wkładkę'). I chodził po mnie tort i wyzwanie, przedawnione już niestety, na kartkę ślubną bez bieli, i jeszcze przestrzennie miało być, bo zamiast kwiatów.
Natchnęła mnie ta praca Elaine (dzięki Madzioza :) ) I myślałam, że jak zamiast bukietu, to takie kwiatki na łodyżkach, 3D ;) Ale ten tort tak się dopominał umieszczenia...
I ostatecznie efekt jest taki:

Z zewnątrz:


Środek:


I główny element:




I miejsce na wkładkę ;) (tak, później zostało podmienione na prawdziwe, tu tylko do zdjęcia pozuje jakiś świstek)


Zdjęcia kiepskie, kolory przekłamane, ale robiłam je po nocy, na wszelki wypadek, bo "zrobię zdjęcia rano, przed wyjazdem, jak będzie lepsze światło", skutkuje tym, że zdjęć nie ma wcale, bo rano nie ma czasu. Rano miały być podmienione na lepsze. Jak widać nie wyszło ;)

Materiałoznawstwo: czerwony karton na bazę (bodajże Faber, ale nie dam głowy, bo mam pocięta kawałki już bez znaku wodnego), wszystkie ozdobne z zestawu k&company Ancestry (te małe, na których są życzenia też), kwiatki Primy, hortensje i takie małe ze słoiczka 'got flowers?' klejone w różyczki własnoręcznie, ćwieki, gałązki puncherowe, brązowy tusz Latarniowy ze scrapcomu, szycia maszynowe, cienkopis brązowy, perłowa konturówka do szkła, tyle chyba.

wtorek, 29 kwietnia 2008

Z kraju kwitnącej wiśni... prawie ;)

Niejaka Ruda paskuda {lowe lowe Maua} w sobotę - 26 kwietnia - wyszła za mąż. Z tej okazji poczyniony został nieduży album w stylu dalekowschodnim, ot tak, żeby pasował klimatem do przyszłej sypialni Państwa Młodych ;)

On Saturday (26th April) one of my friend got married. I made for her (and her husband of course) little, japan-style album ;)

Zdjęcia są kiepskie, bo noo.. nie zdażyłam zrobić fotek wcześniej, na spokojnie i większość była pstrykana na szybko, tuż przed.

Please excuse me photos - they were made in hurry, just before wedding.

Łączenie patyczkowe z kursu Tricii Morris ze Scrapbook Lounge. Zapięcie to mój własny patent ;)
Papiery to Far East z DCWV plus czekoladowy i kremowy karton. Kremowe strony mają kieszonki na tagi (to to co wystaje tak odrobinkę z majtajacym się koralikiem) z haiku. Gałązki kwiatowe oczywiście wycinane przeze mnie ;)

I used beautiful Far East papers from DCWV, and chocolate and cream carton. Pages are linked by piano hinge from Tricia Morris tutorial at The Scrapbook Lounge. Buckle is my own idea ;)
Flower branches at chocolate pages are cut out.


Całość zapakowana w pudełko z tektury falistej.
There is also a box, with the same theme.

Pudełko/Box:


Album/Album:




Łączenie patyczkowe/Piano hinge:


Strony w środku/Pages:









piątek, 7 marca 2008

Kwiatki marynowane, raz!

W ramach _nie_zabierania_się_za_to_co_pilne_ wydłubałam pokrywki do słoiczków, w których marynują się papierowe hortensje.

Nie jest to jakiś szczyt osiągnieć w scrapbookingu, ale mi się podoba ;P I co istotne spełnia swoją funkcję. A że nie straszy paskudną pokrywką to tylko dodatkowy plus ;)



i z góry:



i pojedynczo: