środa, 24 kwietnia 2013

Liftogra #3

Kolejny lift z zabawy w Liftogrę - no, z publikacją jak zwykle poślizg dość znaczny, ale cóż zrobić.

Tym razem również liftowałyśmy rodaczkę - Anię-Brises :) A ja prace Ani bardzo lubię i podziwiam :)


Tym razem starałam się, żeby lift był baaardzo wierny, zmieniłam w zasadzie tylko kolorystykę - i o tym parę słów też napiszę, wszyscy piszą, to czemu nie ja :P

Otóż liftowanie dla mnie jest jednocześnie zabawą i wyzwaniem. Nie wiem jak innym, ale dla mnie lifty, które są dość luźną interpretacją, a w zasadzie nawet ciężko nazwać je liftami, a raczej lekką inspiracją są zazwyczaj bardzo łatwe do zrobienia. Nie, że takich nie robię, zdarza się i tak, i czasem też się przy tym czegoś uczę :) Tym niemniej nie jest to dla mnie duże wyzwanie.

Za to zrobienie takiego mega dokładnego liftu wręcz przeciwnie. I oprócz wyzwania bardzo fajna zabawa. Zabawa na przykład w kombinowanie jak zrobić coś bardzo podobnego z zupełnie innych materiałów. Albo zabawa z stworzenie pracy zupełnie nie w moim stylu (o ile mogłabym powiedzieć, że mam swój styl, co jest lekkim naciągnięciem ;) ). Zabawa w to, jak przy użyciu podobnych materiałów i układu zrobić mimo wszystko 'swoją' pracę.

Przyznam się, że ta praca wywołała we mnie całą burzę emocji, w pewnym momencie stwierdziłam nawet, że nic z tego nie będzie i trzeba zacząć od początku ;) I że chyba takiego dokładnego liftu nie uda mi się zrobić. Ale pokombinowałam trochę i chyba się udało? ;) I z końcowego efektu jestem zadowolona (ze zdjęć za to nie, tak, tak, będę marudzić, aparat w telefonie to nie jest to co Rae lubi najbardziej, bu.)

Dzięki Aniu :)

I jeszcze garsteczka detali :)




A tu jeszcze oryginalna praca:


A wszystkie prace uczestniczek zabawy można zobaczyć tutaj.

12 komentarzy:

  1. Udało się, udało :) Bardzo wierny lift, ja przy tej pracy niestety poległam i zrobiłam po swojemu ;) Może dlatego, że serwetki, kwiatki, motylki i zawijaski na jednej pracy to dla mnie o wiele za dużo :D
    Twoja praca podoba mi się baaardzo, przepięknych kolorów użyłas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :D
      I wiesz, to, że mnie bawi takie kombinowanie dosłowne, to nie znaczy, że każdy musi :)
      Ale własnie przy tej pracy chciałam, bo inaczej też na pewno tyle tego bym nie upchnęła, jakby robiła po swojemu, a było warto :)

      Usuń
  2. Nawet na fotce zrobionej telefonem widać ciekawe szczegóły :)
    Piękny lift mimo zupełnie odmiennej kolorystyki :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Kolorystyka MUSIAŁA być odmienna ;) AŻ tak dokładnego liftu to bym nie zdzierżyła ;)
      Ze już nei wpsomnę o takiej ilości różu pop prostu ;)
      A fotki niestety naprawdę wychodzą kiepskie, niby aparat w telefonie nie ma jakiejś bardzo żałosnej jakości, ale kolory wychodzą koszmarnie, dużo lepiej radzi sobie ze zdjęciami typu reportażowego, czy nawet portretami. Przy takich pracach porażka, nawet nie wiesz ile czasu spędziłam w PS żeby to w ogóle wyglądało chociaz w przybliżeniu jak praca w rzeczywistości. Pewnie dało by się jeszcze bardziej, ale już mnie szlag trafił ;)

      Usuń
  3. Rzeczywiście dokładny lift, bardzo fajnie to wyszło. Szkoda mi, że aparat nie daje rady pokazać w pełni piękna tej pracy, dobrze, że na detalach widać lepiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      No boleję nad tym, boleję.

      Usuń
  4. o jaaaa! wyszło ci prawie tak jak Brises :D ja nie miałam do tej edycji serca :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie było łatwo :) Ale dało się ;)

      Usuń