Miałam przyjemność zaczynać kolejną edycję łańcuszka i do liftowania wybrałam sobię kartkę Coffee ;)
A że w ostatnio sporo ślubów w gronie rodziny i znajomych, to padło na kartkę ślubną właśnie:

Trochę detali:



czwartek, 26 lutego 2009
Ślubnie i w różu
Autor:
Rae
o
13:38
11
komentarze
wtorek, 24 lutego 2009
Zimowy spacer
Katasiaczek rzuciła na forum pomysł na scraplifta równoległego (w przeciwieństwie do łańcuszka wszyscy liftują to samo, a potem jednocześnie pokazuje się prace). Jako pomysłodawczymi zaproponowała do liftowania tego scrapa.
Ja, jak zwykle w takich przypadkach zrobiłam digiscrapa. Chociaż głowy nie dam, czy szybciej by mi nie poszło z wersją real ;)
Wszystkie elementy wykonane przeze mnie i z założenia miały być jak najbardziej podobne do tych z oryginału (tak, wiem, mam koronkę zamiast tej półprzezroczystej falbanki na dole, ale po 5 godzinach ślęczenia miałam dość :) A to był przedostatni element).
Autor:
Rae
o
14:12
10
komentarze
czwartek, 19 lutego 2009
Cardlift z ptaszkiem
Kolejna edycja cardliftu właśnie dobiegła końca, tym razem byłam ostatnia i liftowałam karteczkę katasiaczka. Cały łańcuszek można zobaczyć na forum, o tu.
Karteczka z ptaszkiem, którego na początku wcale nie było ;) Ten mój wykonany jest z kudłatej włóczki naklejonej na wycięty wcześniej w kształt ptaszka kartonik. Oczko z koralika ;)

Napis na tagu jest wycięty skalpelem w wierzchniej warstwie (mimo, że tego na zdjęciu w zasadzie nie widać :/)

Autor:
Rae
o
16:08
4
komentarze
wtorek, 17 lutego 2009
sobota, 14 lutego 2009
Miś
Przedstawiam Misia. Pana Misia ;) 
Filcowany na sucho z naturalnej czesanki, która (przynajmniej mi) nie filcuje się na gładko, tylko wychodzi trochę bardziej kudłata. Ale w tym przypadku był to efekt zamierzony.
Miś ma jak widać ruchome wszystkie łapki i może też kręcić łepkiem. Pojedyncze elementy łączone są żyłką jubilerską.

Jest nieduży, spokojnie mieści się w dłoni. Na siedziąco ma 5,5 cm 'wzrostu', na stojąco (aczkolwiek bez podparcia nie bardzo chce stać, środek ciężkości ma wybitnie nie w tym miejscu, w którym powinien) niecałe 7,5 cm.
Zrobiony specjalnie dla mojego męża, jako niespodzianka, dlatego też robota trochę trwała, bo musiałam się ukrywać ;) Sam czas filcowania szacuję na jakieś 10 godzin.
Autor:
Rae
o
12:45
29
komentarze
Etykiety: filc






